|
|
<
|
Maj 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
Zakładki:
Inne ulubione
Moje blogi
Piszące mamy
|
Dziecko jest miłością, która stała się widzialna.
środa, 24 września 2008
www.helenacorkaizabeli.blogspot.com
Od dziś można nas znaleźć pod tym adresem. Zapraszamy!
niedziela, 21 września 2008
piątek, 19 września 2008
Śpioch
Zasnęła znużona lekturą:   ... i na moich rękach, w trakcie wizyty u warszawskich dziadków:   Czyżby zapadała w sen zimowy? :)
czwartek, 18 września 2008
Zimno!
Czy ktoś wie, gdzie się podziało lato??? U nas jak na razie - jest tylko w kalendarzu. Znów trzeba się ciepło ubierać. Okazało się, że w przepastnej szafie Helenki ciepłego wierzchniego okrycia w odpowiednim rozmiarze brak, w związku z tym wybraliśmy się dziś całą rodziną na kurteczkowe zakupy. Udało się, choć nie było łatwo (i tanio). Wierzcie mi, nie znalazłam innej niż różowa (choć marzyłam, że kupię fioletową - bo we fiolecie jej cudnie!):  Córcia już nad morzem opatulana była czym się dało:  Na zdjęciu powyżej ma jakąś taką filozoficzną minę... Pewnie ta aura tak na nią wpływała, bo na poniższych miny podobne:    Stoicyzm to chyba jest... :)
wtorek, 16 września 2008
W domu!
Jesteśmy już w domu. Jeszcze nie udało mi się wygrzebać spod góry prania i wrzucić zdjęć, proszę o cierpliwość :)
Podróż mieliśmy dobrą. Odwiedziliśmy moją siostrę (i matkę chrzestną Heleny w jednym ;), szwagra i ich ko-córki. Zdjęcia z tego spotkania można zobaczyć na:
http://kocio-kwik.blogspot.com/2008/09/wsplny-jzyk.html
Pozdrawiamy ciepło wbrew pogodzie!
piątek, 12 września 2008
10 miesięcy
Kolejny miesiąc! Już dziesiąty :) Od kilku dni Helenka próbuje stać sama, "bez trzymanki". Jak na razie rekord wynosi jakieś pięć sekund, ale patrzymy w przyszłość z optymizmem :))) Nadal jesteśmy w Jastarni, nagle ze słonecznego lata zrobiła się zimna, wietrzna jesień. Chodzimy ubrane na cebulkę, mimo pogody spędzamy czas na spacerach. Co rano, od 6 Helenka jest wyspana i pełna energii. Następuje wtedy rytualne budzenie nas buziaczkami, wykrzykiwanie pozytywnych haseł i inne rozkoszne przytulanko-mizianki. Poranna Helenka prezentuje się tak:       Helence pozowanie w końcu się znudziło i postanowiła odebrać mi aparat:  Na moje "nie" pokazała swoją drugą twarz :)   Pozdrawiamy znad morza! Wracamy w poniedziałek.
wtorek, 09 września 2008
Tata Wilk
Dziś tata Heleny ma urodziny. Podobno najlepsze urodziny w życiu mężczyzny - czterdzieste! Życzymy Ci dużo szczęścia (z nami), radości (takiej jaką ma Helenka) i spełnienia marzeń (wszystkich!). W prezencie najpiękniejszy uśmiech:
poniedziałek, 08 września 2008
Wrześniowe wakacje
Nadal leniuchujemy nad morzem! My, tak jak powiedziała pewna pani, która spędziła urlop na Helu: "Nawdychałam się nad morzem tego helu, że na cały rok mi starczy" - wdychamy ten "hel" na całego. Pogoda nie jest może idealna, ale nam to nie przeszkadza. Cieszymy się ze swojej obecności, z widoków i spokojnej, leniwej atmosfery. Helenka rośnie jak na drożdżach, zębów ma już siedem! I rozumie WSZYSTKO co do niej mówimy :) Na apetyt, delikatnie mówiąc, nie narzeka. Zjada porządne śniadanko, dobry obiad, na kolację kaszkę, a po kąpieli jeszcze świeże mleczko prosto z "mleczarni" (tak samo rano i w południe). Przez pewien czas przesypiała całe noce, a teraz znów - budzi mnie co kilka godzin głodna jak wilk. Dziś w nocy o 23, 1, 4 i 6! Ratunku! Doświadczone mamy - pomocy!!! Poniżej kilka wakacyjnych fotek. Helenka na łowickim pasie startowym, czyli naszej chuście baraszkująca na plaży:   Na placu zabaw:  W ferworze zabawy: 
czwartek, 04 września 2008
środa, 03 września 2008
Miau, miauuuuu...
Helenka kocha zwierzęta. Ulubione ma trzy: kaczkę, kotka i pieska. Wszystkie trzy darzy niezwykle silnym uczuciem :) Kaczkę - nie wiadomo dlaczego, bo taką "na zywo" zobaczyła bardzo późno (w Łazienkach), kiedy jej miłość do nich (kaczek) była już bardzo gorąca :) Pieski wręcz ubóstwia - kiedy spacerujemy ogląda się, czy w pobliżu nie widać jakiegoś psa, a gdy już jakiegoś spotkamy woła do niego głośno, komentuje jaki on cudowny i ogląda się, aż dany pies całkiem nie zniknie nam z oczu.
Kot to miłość domowa. Biedna Lulu od kiedy Helenka nauczyła się raczkować musi uważać gdzie idzie spać. Bo Helenka uwielbia głaskać kotka, niekoniecznie z wzajemnością ;) A wierszyki o kotach! Ten o chorym kotku często sama jej czytam, a o kotku, któremu śniła się rzeka mleka recytuje jej z pamięci babcia Madzia. Wystarczy powiedzieć "miauuu" i Helenka śmieje się od ucha do ucha. Poniżej córcia jako mięciutki, milutki kot (ocelot czy inny lampart ;)
|